Krew na jedwabiu

Opowiadanie oparte na wycinkach z otwockiego Kuriera Porannego z lat 1930-1937

Krew na Jedwabiu

Pod zamkniętymi drzwiami dworcowego baru stała drobna brunetka i paliła piątego papierosa. Było cicho, nawet lodowaty wiatr na chwilę przestał kołtunić długie, rozpuszczone pod futrzaną czapką włosy. Strach stopniowo narastał w sercu z każdą mijającą na zegarze dworcowej wieży minutą. Sokółka za długo nie wracał. Kobieta nerwowo zgasiła papierosa w śniegu na parapecie, obok rzędu pozostałych niedopałków i sięgnęła ponownie do podróżnego kufra po srebrną papierośnicę. Przeklęła, gdy zapałki wypadły jej ze zmarzniętej dłoni. Schylała się, by poszukać ich w zaspie, gdy niski głos wypowiedział jej imię. Czytaj dalej Krew na jedwabiu