Acid Park, rozdział pierwszy, część siódma

Czarny pancerz z chromowanego grafenu unosił się za przeźroczystą, walcową powłoką i lekko drżał w polu elektrycznym. Bateria była niemal w pełni naładowana. Pancerz błyszczał od wężyków wyładowań elektrycznych tańczących na jego powierzchni. Para wygłodniałych oczu śledziła z uwagą zielony wskaźnik na pasku zasilacza. Czytaj dalej Acid Park, rozdział pierwszy, część siódma

Acid Park, rozdział pierwszy, część szósta

Raporty trafiły do biura dobre dziesięć minut przed nami, więc już na dzień dobry wpadliśmy w ręce nadinspektora. Gromił na nas z podjazdu ze zniecierpliwieniem i pogardą przeznaczoną dla wyjątkowych degeneratów. Po jego prawicy stała Aleks, w długim, białym kitlu i nie poświęcając rzeczywistości za wiele uwagi, bawiła się strzykawką ustawioną zamiast lewej ręki. Zawartość przeźroczystej miarki bomblowała niepokojąco. Za nimi dwóch oficerów w pełnym rynsztunku pilnowało wejścia, czy też z naszej perspektywy jedynego wyjścia z hangaru garażowego. Jerry puścił mi oko i wyskoczył dziarsko z wozu. Czytaj dalej Acid Park, rozdział pierwszy, część szósta

Acid Park, rozdział pierwszy, część piąta

Siedziała skulona w kącie pierwszego baraku i bawiła się zmierzwionymi włosami – szara sylwetka odziana w obdarty fartuch medyczny. Włosy wypadały garściami z częściowo łysej głowy i tworzyły groteskową pajęczynę między jej palcami. Wyraz zabrudzonej twarzy przedstawiał absolutną fascynację. Para zamglonych, kiedyś zapewne niebieskich oczu utkwiła we mnie i znieruchomiała w szarej twarzy. Czytaj dalej Acid Park, rozdział pierwszy, część piąta

Forum – Niewola

Dokładnie zamknął za sobą drzwi, tłumiąc dźwięk głośnej muzyki dobiegającej z korytarza taniego hotelu. Eva siedziała przykuta do metalowego krzesełka. Miała na sobie różową koszulę nocną z rysunkiem białego misia na piersi. Wyglądała na znacznie młodszą niż poprzednim razem. Uśmiechnęła się bezczelnie, gdy zauważyła jego zdziwienie.

Nie dał się podejść tym sztuczkom. Podszedł do niej, podwijając mankiety koszuli. Stanął naprzeciwko i uderzył ją otwartą dłonią w twarz. Czytaj dalej Forum – Niewola

Forum – Efekty uboczne

– Zobacz, co mi zrobiłaś! – krzyczała z hologramu na skrzynce – Wiesz, ile razy przez ciebie płakałam? Całe życie zmarnowane i jak mi się odpłacasz, ty paskudny śmieciu? Własną matkę tak traktować!

Na pewno specjalnie podkreśliła spuchnięte powieki zmywalną maskarą, żeby dodać występowi dramaturgii. Prawdziwa artystka w swojej sztuce. Eva nie zawiodła się na przedstawieniu. Nie spodziewała się usłyszeć niczego lepszego. Matka często wpadała w podobne szały. Przejdzie jej za godzinę, góra dwie i zacznie przepraszać. Zostawiła czternaście przesyconych jadem wiadomości. Słowa, które kiedyś ściskały za serce, dziś były całkiem puste, pozbawione znaczenia. Wypaliła z niej wszystko. Jedyna cenna lekcja – emocje są tylko środkiem, za pomocą którego inni nami manipulują. Wszystko, co kiedykolwiek robiła, czy mówiła jej matka, zawsze miało na celu natychmiastowe wywołanie jakiegoś konkretnego efektu u osoby, dla której odgrywała to emocjonalne przedstawienie. Sama przecież nic nie czuła. Czytaj dalej Forum – Efekty uboczne

Forum – Wstyd

Obudził go szum oceanu. Ocean miał nastawiony na środy, które były w firmie dniem entuzjazmu, na znak czego zakładał błękitny krawat i zmieniał tło na profilu.

Dzień rozwijał się jak każda środa. Od ósmej do dwunastej spełniał się w powierzonej mu roli specjalisty do spraw zapewnienia jakości AI. Na lunch jak zwykle poszedł razem z chłopakami z teamu, a po południu skorzystał z karnetu na masaż karku. Dopiero pod koniec pracy zaczął się kiepsko czuć. Psychotropy przestawały działać, a ból zaczął wpełzać na ciało. Czytaj dalej Forum – Wstyd

Dół, w którym palą trupy – część piąta

Po tygodniu bezowocnego wyczekiwania w komorze kwarantannowej, dostaliśmy wiadomość o niepowodzeniu pustynnego patrolu. Boty znalazły jedynie resztki lotni tuż pod szklanymi szczytami, daleko w sferze zabójczej radiacji. Nie było czasu na łzy.

Zaraz po wyjściu z komory połączono nas z grupą uciekinierów z innych klasztorów. Było ich w sumie dwadzieścia osób, wszyscy poniżej szesnastu lat. Wymienialiśmy się spojrzeniami, prowadzeni w nieznane tunelem przypominającym wnętrze kabla. Ruda dziewczyna spalona pustynnym słońcem, kulejąca od odcisków na stopach, które nigdy wcześniej nie musiały pokonać większych dystansów niż z baraku na nauki i z powrotem, uśmiechnęła się do mnie nieśmiało. Wysoki chłopak o brązowej skórze i szerokich ramionach spojrzał na mnie wrogo i ostentacyjnie złapał dziewczynę za rękę, odciągając ją na początek kolumny. Czytaj dalej Dół, w którym palą trupy – część piąta

Acid Park, rozdział pierwszy, część czwarta

Szczury uciekały przed światłem naszego radiowozu, rozbiegając się we wszystkie strony, jak karaluchy uchodzące przed płynem do dezynsekcji. Te brudne, wychudzone postacie otulone grubo w plastikowe śmieci budziły we mnie uczucia z pogranicza wstrętu i litości. Folie i pocięte butelki pozszywane ze sobą jakimś historycznym sposobem tworzyły szczelną powłokę osłaniającą skórę przed kwaśnymi deszczami. Nawet ich twarze były zakryte stale zaparowanymi foliowymi siatkami, a oczy skrywały przyciemnione gogle. Czytaj dalej Acid Park, rozdział pierwszy, część czwarta

Dół, w którym palą trupy – część czwarta

Starszy był niemową, urodził się bez wykształconego języka. Po latach służby wierzył, że było to błogosławieństwem Systemu, które pomagało mu dochować tajemnic funkcjonowania klasztoru, bez którego dawno wykrzyczałby wszystko, co leżało mu na duszy. Nauczył się jednak, że tak wyglądał jego świat, w takiej żył rzeczywistości, może niesprawiedliwej, może okrutnej, ale stworzonej przez mądrzejszych od niego i służącej wyższym celom. Wychował się w tym klasztorze i wiedział, że nie wolno było ani narzekać, ani się skarżyć. Tylko idiota gryzie rękę, która go karmi. Był sługą klasztoru – rękami samej Matki Przełożonej, jedynym wybranym z jego rocznika, który wykazał zdolności nadzmysłowe. Tyle nadziei pokładano właśnie w nim. Bez niego runęłyby bezpieczne mury, które chroniły wiarę przed Mrokiem bezlitośnie szerzącym spaczenie po pustyni. Czytaj dalej Dół, w którym palą trupy – część czwarta

Dół, w którym palą trupy – część trzecia

Na kolejnym apelu znowu zobaczyliśmy dziewczyny. Ostatnio, kiedy Katarzyna szła do klasztoru, krzyczały histerycznie, biegając wokół niej, wszystkie ubrane w klasyczne tuniki modlitewne. Ciągnęły starszą siostrę za ręce i próbowały zatrzymać przed przekroczeniem zakonnych bram, kiedy ta, niewzruszona, dumnie stąpała ku swojemu przeznaczeniu. Taki rytuał. Teraz stały nieruchomo w równym rzędzie pod ścianą baraku. Wszystkie w alabastrowo białych szatach, zasłaniających je od stóp do głów. Piękne, niewinne, stonowane i pokorne służki Systemu. Czytaj dalej Dół, w którym palą trupy – część trzecia